Handel w niedzielę a przepisy.

Prawo / Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa

Sporym zamieszaniem w ostatnim czasie jest obchodzenie przez niektóre placówki handlowe, społecznie wprowadzonego zakazu handlu w niedziele.
Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą z 1 marca 2018 r. zakazem handlu w niedzielę zostało objętych większość branż. Wyłączeniem z tej restrykcji zostało 32 działalności w tym: cukiernie, poczty, lodziarnie, stacje paliw, sklepy z prasą.
Większe sieci handlowe zaczęły obchodzić obowiązujące przepisy. Należy przy tym zwrócić szczególnie uwagę, że sama ustawa w swej istocie nie jest doskonała. Doszukanie się luk w przepisie nie wydaje się dla niektórych działalności niczym trudnym. Większość społeczeństwa nie akceptuje wprowadzonej ustawy, wyraża niechęć do ograniczenia. Z roku na rok daty przypisane niedzielom handlowym są uszczuplane. Dla porównania :
W 2019 r. – było 15 niedziel handlowych
W 2020 r. – łącznie 8
W 2021 r. – już tylko 7
Większe sklepy handlowe zaczęły się otwierać w niedzielę bez przestrzegania zakazu. Główną furtką omijającą wytyczne ustawy, było powoływanie się na prowadzenie działalności pocztowej. Rząd obserwując coraz szersze odstępstwa i obchodzenie przepisów podjął się skrupulatnie analizy ustawy w celu wykluczenia istniejących luk.
Podjęty został tzw. projekt uszczelniania zakazu handlu w niedzielę. Zgodnie z projektem placówka będzie mogła być otwarta jeżeli w ramach jej działalności będzie mieściła się usługa wyłączona z ustawowego zakazu handlu w niedzielę i będzie przeważała prowadzoną działalność danego podmiotu np. otwarty sklep spożywczy w niedzielę niehandlową z powodu prowadzenia także w zakresie usług dodatkowej działalności pocztowej, będzie musiał wykazać że działalność pocztowa dla sklepu spożywczego jest przeważająca i przynosi dla placówki pond 50 % zysku.
Państwowe Inspekcje Pracy mają zająć się kontrolą tego zakresu działań, sprawdzać rozliczenia i rejestry.
Przypomnieć należy, że obecnie za złamanie zakazu handlu w niedzielę grozi kara pieniężna od 1000 do 100 tyś. zł a nawet kara pozbawienia wolności.